Feminizm to zło ?

niedziela, 5 czerwca 2016
data:post.title

 Wracam po przerwie ! Tytuł celowo miał Was tutaj przyciągnąć, ponieważ sama zaczęłam się zastanawiać czy może ja jestem jakąś ultrakonserwatystką, której nie wypada nazywać się feministką tylko i wyłącznie dlatego, że doceniam i przede wszystkim uważam, opiekę nad dziećmi i prowadzenie domu za NORMALNĄ PRACĘ ? !
Feminizm na samym początku zrodził się po setkach lat uciemiężenia kobiet pod butem mężczyzn. Kobietom nie wolno było się uczyć, podejmować samodzielnych decyzji, udzielać się społecznie z polityką włącznie. W różnych okresach nie wolno nawet było kobiecie samodzielnie gdziekolwiek pójść, jedynie w towarzystwie męża lub ewentualnie"przyzwoitki". I nareszcie przez około ostatnich 100 lat możemy mieć równe prawa jak mężczyźni, a co najważniejsze być traktowane na równi, jako człowiek o tej samej godności. Konflikt pomiędzy kobietami a mężczyznami moim zdaniem pojawił się nie tylko z powodu krzywd i pogardy wobec kobiet, pojawił się on ponieważ mężczyźni wykorzystywali skłonność kobiet do dawania siebie i poświęcenia. Feminizm tak naprawdę powstał, przez mężczyzn i to oni powinni przekierować konflikt na tor współpracy. Czy więc jestem feministką ? Oczywiście, że tak tyle, że nie współczesną feministką. Moim zdaniem feminizm poszedł w bardzo złą stronę. Zatracił to co najbardziej dotyczy współczesnych kobiet. Na słowo feministka mamy przed oczyma obraz kobiety w krótkich włosach, ubranej jak chłopczyca z transparentem o prawie do aborcji. Szkoda. Bardzo szkoda. Dlaczego współczesny feminizm uderza i tak naprawdę chce zniszczyć to co w nas kobietach najpiękniejsze ? Wciska nam filozofię gender, próbuje wmówić, że nie ma żadnych różnic pomiędzy kobietą a mężczyzną, właściwie to chce nas upodobnić do mężczyzn, bo wciąż wypomina, że to kobiety rodzą dzieci, a w zasadzie urodzenie dziecka nie stanowi czynnika wyróżniającego nas, co więcej jest przekleństwem kobiet. Feminizm ustawił kobiety w piekle obowiązkowej pracy zawodowej, która odbywa się kosztem wychowywania dzieci i normalnego funkcjonowania rodziny. Wmawia kobietom, że potrzeba bycia z dzieckiem nie jest naturalną potrzebą, tylko zakorzeniona jest w patriarchalnej kulturze, w jakiej byliśmy przez setki lat. Dyskryminuje tym samym kobiety, które różnią się od siebie, jednej kobiecie łączenie różnych ról w życiu przychodzi łatwo a dla innych jest to niemożliwe. A czy feministki czasem nie walczą o wolność ? To dlaczego spycha się na margines kobiety z potrzebą całkowitego poświęcenia się rodzinie ? Dlaczego gardzi się kobietami "do garów" a wznosi się kobiety " do roboty po porodzie" ? Negatywnie odbieramy kobiety decydujące się na wychowywanie dzieci i pracę w domu, nie dopuszczając ich do głosu ani w żaden sposób nie wspierając czy nagradzając. Jeśli kobieta przyzna się, że gotowanie to dla niej przyjemność, oznacza to, że pogodziła się ze swoim zniewoleniem. Feministki w jasny sposób zaklasyfikowały macierzyństwo jako zniewolenie przykuwające kobietę do domu i męża. Ktoś może sobie po przeczytaniu tego przetrzeć oczy ze zdumienia, jednak taka jest prawda, proszę zaznajomcie się nie tylko z tekstami Kazimiery Szczuki ale i z "filarem" współczesnych feministek Joan Didion. To co sprawił współczesny feminizm mnie przeraża. Rozleniwił on mężczyzn i sprawił, że są nieodpowiedzialnymi chłopcami, na których kobiety nie mogą polegać. Przestali być męscy, nie są już silnymi męskimi osobnikami, którzy na zewnątrz są silni, a tylko przy swoich żonach, w okowach nocy, są czuli, radzą się ich i szukają wsparcia. Dodatkowo cała akcja masowego rozseksualizowania mężczyzn, która działa się za sprawą między innymi Playboya, zrobiła z mężczyzn chodzące automaty nastawione na seks, nie potrafiące zapanować nad sobą. A kobiety ? Przestały kompletnie siebie szanować. Tracą to co w nich piękne: seksapil, delikatność, sensualność, potem nienawidzą mężczyzn , dziwiąc się, że nikt nie chce związać się, przepraszam,za określenie, z "babochłopem".Kobiety chcą być niezależne na siłę, boją się w jakikolwiek sposób zdać się, choć na chwilę, na zaradność mężczyzny.Teraz kobiety są dzielone albo na głupie, które lecą na kasę i ostatecznie są tylko kurami domowymi, albo na intelektualistki i kobiety sukcesu. Nie ma nic pośrodku. Dlaczego teraz kobiecość i sensualność, która jest komplementowana, odbierana jest jako seksizm ? Dlaczego nie pozwalamy, na adorację naszej kobiecości ? Może i troszkę odeszłam od mojej głównej myśli, ale musiałam pozwolić sobie na taką dygresję. Zatem feminizm, czym moim zdaniem powinien się imać, żeby powrócił jego sens i działał w sposób produktywny ? Jest wiele obszarów dotyczących nas kobiet, które kompletnie nie są poruszane w dyskusji społecznej.Pierwsza sprawa, szara strefa opiekunek dla dzieci i pomocy domowych. To ogromne pole wyzysku często kobiet przez kobiety, A sprawa polskich babć, które od rana do wieczora często za darmo harują przy wnukach ? Czy to, że większość kobiet płaci od 1000 do 2000 zł za opiekę w ciąży w gabinetach prywatnych, bo te z NFZ nie wykonują USG co wizytę, a po przyjęciu na oddział, pierwszym pytaniem na izbie przyjęć jest: do jakiego lekarza się chodziło i czy na kasę chorych czy prywatnie ? I od tego zależy jakość obsługiwania nas. A co ze starszymi ludźmi, często leżącymi, których rodziny ze względu na miłość i chęć odwdzięczenia się nie umieszczają takich osób w ośrodkach, a opieka w większości spada na kobiety ? Nie wspominając już o matkach, które dzień i noc czuwają i opiekują się niepełnosprawnymi dziećmi, często pozostawione same sobie, ponieważ tatuś w natłoku złych emocji nie wytrzymuje i odchodzi a matka zostaje. Same protestujące w sejmie matki dzieci niepełnosprawnych powiedziały, że żadne środowisko feministyczne nie zainteresowało się tym problemem, nie mówiąc już o wsparciu. Drogie feministki, chciała bym Wam powiedzieć, że kobieta będąca " w domu" też wyrabia PKB, chodzi do kina z dziećmi, kupuje pieluchy, ubrania. A co zrobicie ze mną, konserwatystką, która jest przeciwna aborcji, ale gotowa poprzeć PRAWDZIWE feministyczne idee ? Czy nie chcecie pomagać kobietą, które doświadczają przemocy, ścigają alimenciarzy ? Czy jedynym waszym kryterium do przyjęcia w szeregi feministek jest znienawidzenie mężczyzn i zaaprobowanie prawa do aborcji ? Muszę Wam jednak podziękować za to, że jeszcze 50 lat temu nie było parytetów, nie mogłyśmy pracować w zawodach takich jak informatyk czy inżynier, kobiety nie były chronione w żaden sposób przed przemocą domową. Pamiętam przywrócenie nie całe 10 lat temu funduszu alimentacyjnego właśnie z Waszej inicjatywy. Dopuśćcie proszę kobiety "domowe" i seniorki, ponieważ feminizm to nie tylko babochłopy, ale i normalne kobiety, nie chcące utracić naszej pięknej kobiecości.


Kończąc mój jakże osobisty wywód, proszę Was zastanówcie się, czy kobiety "gender" nie tracą czegoś istotnego, czy mają udane życie małżeńskie, rodzinne, czy feministyczne liderki są szczęśliwe ? Na zakończenie podam Wam cytat Magdy Gessler doskonale, opisujący kondycję współczesnej kobiety: "Miałyśmy władzę nad mężczyznami, dziś nie mamy nawet czasu, żeby być kobietą. Nie możemy być słabe. Musimy wszystko umieć w każdej chwili być gotowe mierzyć się z konkurencją".

















Zdjęcia Jagoda Kasznia

Prześlij komentarz